Rozdanie z okazji 4 lat blogowania

Trudno w to uwierzyć, ale 24 listopada miną 4 lata od kiedy powstał na tym blogu pierwszy wpis. Cieszę się, że zdecydowałam się na powrót do blogowania (bo to mój nie pierwszy blog) i nie skończyło się szybko jak na mój słomiany zapał przystało:) 
Z okazji tego mojego święta mam dla Was rozdanie, a w nim takie nagrody do zdobycia:
Do wygrania jest:
  • ultralekka odżywka z olejkiem arganowym Marion
  • nawilżający płyn micelarny Eveline
  • dezodorant antyperspiracyjny Pearl & Beauty Nivea
  • 3-etapowy intensywny zabieg zwężający pory z Purederm
  • chusteczki do demakijażu BeBeauty
  • lanolinowe mydło do twarzy i ciała Vis Plantis

Regulamin rozdania:
  1. Organizatorem jestem ja-właścicielka bloga moje-bubble.blogspot.com
  2. Wszystkie nagrody są nowe. Ja jestem ich sponsorem, przy niewielkim udziale mojego męża:) 
  3. Rozdanie trwa od 20.10.2017 r. do 20.11.2017
  4. Zgłaszać należy się w komentarzach pod tym postem.
  5. Wyniki ogłoszę w ciągu 5 dni od zakończenia rozdania. Wtedy też skontaktuję się ze zwycięzcą. Jeśli nie uzyskam odpowiedzi w ciągu 3 dni, powtórzę losowanie
  6. Rozdanie dojdzie do skutku jeśli zgłosi się minimum 50 osób.
  7. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
  8. Zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania
Aby wziąć udział w rozdaniu należy:
  1. Być publicznym obserwatorem bloga-warunek konieczny (1 los)
  2. Wypełnić formularz zgłoszeniowy 
Dodatkowo można:
  1. Umieścić powyższy baner w swoim pasku bocznym, przekierowującym do rozdania (2 losy)
  2. Dodać mojego bloga do Blogrolla (2 losy)
  3. Polubić mój profil na Instagramie (KLIK) (1 los) 
  4. Odpowiedzieć na pytanie- Nie wyobrażam sobie jesieni bez... (2 losy)

Dziewczyny, które były moimi obserwatorkami przed rozdaniem, otrzymają dodatkowo 1 los, jeśli oczywiście wezmą w nim udział.


Wzór zgłoszenia:

1.Obserwuję jako:
2. Czy obserwowałam blog przed rozdaniem: tak/nie
3.Baner: tak/nie, link do strony, na której umieszczono baner
4.Blogroll: tak/nie, link
5.Obserwuję na Instagramie jako:

6. Odpowiedź na pytanie:

7.E-mail:

Do dzieła! Czekam na Wasze zgłoszenia:)

Peeling do ust Evree

 Cześć!
Promocja w Rossmannie nadal trwa. Obejmuje ona również produkty do pielęgnacji ust, dlatego dzisiaj przychodzę z recenzją jednego z nich.
Cukrowy peeling do ust z Evree interesował mnie już od dawna, ale jego regularna cena (około 15 złotych) wydała mi się zbyt wygórowana na kosmetyk, któreo nie znam, dlatego kupiłam go za około 7. To już mój trzeci peeling do ust (po pomadce peelingującej z Sylveco i tym z Bell dostępnym w Biedronce, o którym pisałam tutaj). Gdzie w tym rankinu plasuje się Evree?
Mam go w wersji poziomkowej, a dostępna jest jeszcze pomarańczowa.
Sam peeling jest w solidnym plastikowym słoiczku, którego grafika jest minimalistyczna, ale apetyczna. Dodatkowo jest opakowane w kartonik, na którym są wszystkie informacje dotyczące właściwości i składników produktu.
 Skład jest moim zdaniem ładny i bogaty. Mamy tu cukier, olejek rycynowy, olej z nasion słonecznika i awokado.

Konsystencja to po prostu drobinki cukru zatopione w gęstej mazi, która jest wazeliną. Podczas nakładania na usta drobinki niestety ale rozsypują się dookoła, ale jak już z nimi trafię to ścieranie jest dosyć mocne, nie dla osób o wrażliwych ustach. Cukier się nie roztapia, dlatego trzeba go albo zlizać (nie jest to opcja dla osób na diecie) albo zetrzeć chusteczką. Ja czasami zostawiam go na noc.
Zapach rzeczywiście przypomina poziomkę i w smaku peeling jest bardzo słodki (jak to cukier).
Po takim zabiegu:

  • pozbywamy się suchych skórek
  • usta są gładkie, miękkie i jędrne
  • mają ładny, żywy kolor
  • pozostawia ochronną warstwę, ale nie jest ona tłusta ani nieprzyjemna
  • usta są przygotowane na nałożenie matującej pomadki

 Plusy:

  • działanie
  • wydajność
  • zapach
  • opakowanie
Minusy:
  • forma (mi zdecydowanie bardziej pasowałby sztyft jak w Sylveco, który był bardziej zbity w konsystencji i jego nakładanie było łatwiejsze)
  • regularna cena
Podsumowując:
Jeśli zastanawiacie czy go kupić ze zniżką -55%, to uważam, że warto. Za regularną cenę bym go nie kupiła, ale to tylko, że nie lubię wydawać więcej niż 10 zł za pielęgnacyjne produkty do ust. Wśród peelingów do ust ten bym uplasowała na drugiej pozycji-pomiędzy najsłabszym z Bell i najlepszym z Sylveco.

Używacie peelingów do ust? Znacie ten?

Co kupiłam w Rossmannie?/Promocja -55% od 10.10

Cześć!
Wczoraj rozpoczęła się kolejna tura wielkiej promocji Rossmanna na kosmetyki do makijażu. Oczywiście musiałam z niej skorzystać. 
Pomimo początkowych problemów z aplikacją, udało mi się złożyć zamówienie online w nocy. Paczkę odebrałam około 11.
Gdy poszłam do Rossmanna po odbiór, zobaczyłam ze 30 kobiet przy szafach, więc nie udało mi się w ogóle zerknąć na inne produkty z szaf.
Co było w moim zamówieniu?
Wybrałam fluid matujący Bielendy. Wcześniej miałam wersję kryjąca i oprócz zbyt ciemnego odcienia naprawdę byłam z niego zadowolona. Teraz Bielenda wprowadziła jeszcze jaśniejszy odcień, więc powinien mi pasować.
Podkład był w promocji, więc od ceny 10,39 odjęło mi jeszcze 55 %, więc zapłaciłam za niego około 5 złotych.
Kupiłam też puder Rimmel Insta Fix&Matte. Ten puder to nowość. Wiele z Was pisało na Instagramie, że nowości nie wchodziły na początku w promocję, ale mi online ładnie wszystko się odjęło.
Z promocyjnej  ceny 30,39 zapłaciłam połowę, czyli około 15 złotych.
 Wybrałam też dość tani korektor z Miss Sporty Insta Glow. Jest on rozświetlający i zbiera naprawdę pozytywne opinie w sieci. Lubię takie korektory w pędzelku. Jego pierwotna cena to 13,39 zł.
Do brwi kupiłam Eyebrow System z Wibo.To tańsza wersja podobnego produktu z Maybelline, czyli z jednej strony jest kredka, a z drugiej gąbka. Normalnie kosztuje 14,49 zł.
 Ostatnia rzecz to baza wyrównująca koloryt z Bielendy. Pierwotnie miałam wybrać tą z AA, ale któraś z Was pod poprzednim postem napisała, że dorobiła się po niej wysypu niedoskonałości. Wybrałam więc tą z Bielendy, która kosztowała w promocji 23,99 zł, a po obniżce około 12 złotych. Bardzo podoba mi się jej formułą i ogólny wygląd.

Jak widać nie kupiłam zbyt dużo. Na te zakupy wydałam 41,69 zł.
Pocieszający jest fakt, że i na kolejne zakupy jest zniżka 55%, a nie 49% jak zapowiadano.
Przejdę się jeszcze dzisiaj i może uda mi się kupić jakiś sypki puder, sprawdzę też na żywo odcienie matowej pomadki z Rimmela Stay Matte (jeśli jeszcze będzie)

A jak Wasze zakupy?

Promocja w Rossmannie od 10.10 do 19.10/Moja skromna lista

Cześć!
Czy Wy też macie wrażenie, że promocje na kolorówkę w Rossmannie robią już coraz mniejsze wrażenie? Przynajmniej na mnie. Coraz bardziej racjonalnie do niej podchodzę. 
Dlatego moja lista na rozpoczynającą się jutro promocję jest wyjątkowo skromna. Nie potrzebuję żadnego tuszu do rzęs, bo aktualnie mam otwarte 4 (!), pomadek też mam w użyciu około 20, więc jedyne co mnie interesuje to produkty do makijażu twarzy.
  • podkład Rimmel Match Perfection nr 010 light porcelain- z Rimmela miałam jedynie podkład rozświetlający Wake me up i nawet najjaśniejszy odcień był dla mnie za ciemny. Teraz szukam czegoś jaśniejszego i matującego.
  • baza matująca i zmniejszająca pory AA-żadnej bazy nie mam, dlatego wypróbowałabym jakąś. O tej z AA czytałam sporo pozytywnych recenzji, chociaż waham się jeszcze nad tą z Bielendy i z Lirene.
  • puder transparentny Fix & Matte-to chyba jakaś nowość. Potrzebuję czegoś mocno matującego i na długo, bo White Chocolate od Lovely spisuje się w tym obszarze słabo.
  • korektor Rimmel, Wake me up-rozświetlający korektor na okolice oczu.
Interesują mnie też :


  • Rimmel, Stay matte, matowa pomadka w płynie-zastanawiam się nad nr 200 i 210.
  • Janda, fluid fleksyjny

Żałuję trochę, że u mnie nie ma AA Wings, Lorigine czy Bell, bo ich nowości wydają się bardzo interesujące, no ale może to i lepiej (dla mojego portfela).

Ciągle się waham czy złożyć zamówienie przez Internet (robiłam tak już dwukrotnie i byłam bardzo zadowolona z przebiegu tych zakupów) czy jednak pójść jutro rano do Rossmanna i stanąć twarzą w twarz z szafami i wygłodniałymi klientkami:)

A Wy idziecie jutro do Rossmanna czy jednak kupujecie online?

Zakupy z września-Iwos, Rossmann, Biedronka

Dzisiaj post z serii tych ulubionych, bo zakupowy. Pokażę co kupiłam we wrześniu wraz z podsumowaniem ile mnie to wszystko kosztowało.

Na początek zakupy online. Na iwos.pl lubię klikać, bo często mają darmową dostawę z niskim progiem cenowym i zawsze przesyłka dociera bardzo szybko. Tym razem darmowa dostawa obowiązywała przy zakupie dowolnego produktu nieznanej mi marki Okani.
Kupiłam więc:

  • olej z pestek śliwek za 9,99 zł
  • olej do włosów średnioporowatych od Anwen za 29,99 zł
  • białą glinkę myjącą do ciała i włosów za 6,90 zł
Kolejne zakupy to już Biedronka. Jakoś na początku miesiąca była tam wyprzedaż kosmetyków. Niewiele było interesujących rzeczy, ale co nieco udało mi się kupić za grosze.


  • krem do rąk z olejkiem arganowym z AA Etnic za 2 zł
  • krem do stóp z AA Etnic za 2 zł
  • dezodorant Neo Garnier za 4 zł. Z niego cieszę się najbardziej, bo cena regularna to około 13 zł.
  • maska do włosów Marion za 7,99 zł (poza promocją, ale kupiłam bo podobno podkreśla skręt włosów, co moim oklapłym falom się przyda).
I ostatnie nowości ze starego dobrego Rossmanna.



  • peeling do ciała z Isany za 5,59 zł-to chyba jakaś limitowanka, bo teraz na stronie go nie widzę
  • suchy szampon Pantene 9,59 zł-użyłam już kilka razy i jestem mile zaskoczona, póki co
  • serum do twarzy Biotaniqe 19,99 zł
  • lakier Nivea za 7,99 zł. Chciałam ten nowy Care & Hold, ale do mojego Rossa jeszcze nie dotarł.
Po podsumowaniu wychodzi, że wydałam 106,30 zł, ale skreśliłam tym sposobem dwa produkty z mojej jesiennej wishlisty, czyli serum do twarzy i olejek Anwen.

To tyle nowości z września. Teraz jak większość z Was szykuję się na promocję na kolorówkę:) W niedziele pojawi się moja wishlista.

Znacie coś z moich zakupów

Projekt denko sierpień-wrzesień

 I znowu minęły dwa miesiące i znowu pora pokazać co zużyłam na przestrzenu ostatnich 60 dni. Będzie trochę kolorówki i sporo kosmetyków, które się sprawdziły i do których wrócę pod warunkiem, że nie pojawi się na rynku nic godnego uwagi w tej samej kategorii (w co wątpię). Jak zwykle śmieci podzielone są na 3 kategorie.
Nie kupię ponownie:

1. Rimmel, podkład Wake me up-po pierwsze był za ciemny, po drugie nie dawał rozświetlenia a efekt błyszczącej się, tłustej cery.
2. Balea, Odżywka do włosów blond-wygrana w rozdaniu, a zużyta do golenia i emulgowania oleju, bo ja włosów blond nie posiadam.
3. Bell, Peeling do ust-właściwości ścierające słabe, a poza tym jakaś dziwna gumowa konsystencja, która kleiła usta.
4. Lovely, Pomadka ColorWear-od początku była jakaś dziwna, sucha. Używałam przez to bardzo rzadko, bo i kolor miała sztuczny-róż jak dla Barbie, więc wyrzucam.
5. Nivea, Pomadka Cherry-zła nie była, ale jednak wolę bezbarwne ochronne pomadki, a jak mam ochotę na kolor to wybieram tradycyjną szminkę, a nie takie koloryzujące balsamy.
 Może kupię ponownie:
6. Natura Care, krem do rąk z Natury-zły nie był, ale też nie jakiś super.
7. Ziaja, Tonik Jagody Acai-przyjemny tonik, który fajnie odświeżał i nawilżał twarz. Całkiem nieźle sprawdził się też jako produkt do demakijażu.
8. Isana, Lakier do włosów-tanie i dobre. Używam tylko do okiełznania baby hair, gdy związuje włosy w koka, więc nie przeszkadza mi, że skleja włosy.
9. Eveline, Krem do depilacji-dobrze radził sobie z usuwaniem włosów, ale śmierdział okropnie, poza tym myślę, że jeszcze jest sporo tak dobrych kremów.
10.Lovely, Matt & Lasting-matowa pomadka w płynie. Męczyłam ją długo, bo kolor wpadający w brąz mi nie odpowiadał, ale potem znalazłam na nią sposób. KLIK
 Kupię ponownie:
 11. Nivea, Żel pod prysznic Aloes&Karambola-mega zaskoczenie. Świetna, kremowa konsystencja, boski zapach, wydajność i właściwości pielęgnacyjne w jednym.
12. Isana, Płyn do kąpieli Orange Heaven-ładnie pachniał, robił dużo miękkiej piany i nie wysuszał skóry.
13. Wellnes & Beauty, Olejek do masażu-używałam zarówno na ciało jak i włosy. Ciało świetnie nawilżał i uelastyczniał, podobnie działał na włosy, Ładnie pachniał.
14. Dr. Sante, Szampon z olejkiem makadamia-miałam po nim super gładkie, lśniące i miękkie włosy. Równie dobrze spisuje się maska z tej serii.
15. Schauma, Odżywka z ekstraktem z miodu-wygładzała i nawilżała włosy, były po niej sprężyste, mięsiste i ładniej się układały.


16. Bania Agafii, maseczka oczyszczająca do twarzy-wygładzała i świetnie oczyszczała.
17. Ziaja, Pasta Liście Manuka-świetny peeling, który dogłębnie oczyszczał pory bez podrażnienia.
18.Ecolab, Płyn micelarny-naturalny i bardzo skuteczny. Szkoda tylko, że tak szybko się skończył.
19. Nivelazione, Krem do stóp-zmiękczał i nawilżał stopy i twardą skórę na piętach, dzięki zawartości mocznika.

To tyle. Zbierając puste opakowania do pudełka, nie sądziłam, że będzie aż tyle, z których byłam zadowolona. Mam nadzieję, że w kolejnym pojawi się sporo nieużywanej kolorówki.

A u Was jak ze zużywaniem?

Hity i kity września

Pora na pierwszy post podsumowujący wrzesień (będzie jeszcze denko i zakupy). Dzisiaj pokażę 4 kosmetyki-dwa, którymi jestem mocno zawiedziona i dwa świetne, które kupię ponownie, gdy tylko wykończę bieżące opakowanie. Od kitów zaczniemy.
Na produkty Organic Shop miałam ochotę już dawno. Widziałam je w Tesco, ale cena wydała mi się wygórowana, dlatego kupiłam gdzieś online peeling do ciała za niecałe 8 zł. Ze wszystkich wersji zdecydowałam się na cukier trzcinowy i sól morską. 
Narzekanie zacznę od opakowania.

  • pudełko wygina się, a wieczko jest tak wiotkie i cienkie, że ciężko je zdjąć, szczególnie mokrymi dłońmi
  • konsystencja jest dziwna-gumowata, glutowata,
  • ciężko jest rozprowadzić go na skórze, bo ląduje zawsze gdzieś indziej, u mnie zawsze zostają glutki w wannie, a potem zastanawiam się co to jest
  • właściwości peelingujące są słabe
  • bardziej się pieni i myje niż peelinguje

Kolejny niewypał to maska Elseve z glinką do stosowania przed myciem na skórę głowy. Napaliłam się na nią bardzo, bo różne rzeczy na skalp kładłam, ale maski jeszcze nigdy. Kupiłam ją podczas poprzedniej promocji w Rossmannie na pielęgnację włosów-nie była dostępna w sklepie, więc zamówiłam online. Taka byłam zdeterminowana, żeby ją mieć. A tu porażka:/

  • konsystencja jest gęsta, gumowata i ciężko rozprowadza się ją na suchych włosach
  • trzymana przez 5 minut w ogóle nie przynosi efektów
  • nie unosi włosów u nasady, chociaż moje są z natury ciężkie 
  • nie zauważyłam zmniejszenia przetłuszczania-muszę myć włosy co 2 dni, a jak użyję odpowiednich kosmetyków to i 3 mogłam ich nie myć
  • jest niewydajna, gdybym chciała używać ją na całą głowę wystarczyłaby na 5 razy, a ja stosuję tylko z przodu 

No dobra, pora przejść do milszych rzeczy.
Na miano hitu września zasługuje olejek różany do ciała Venus z linii Nature.

  • podoba mi się atomizer, który sprawia, że opakowanie się nie brudzi i można nim psikać bezpośrednio na ciało
  • nie tłuści przesadnie skóry, więc po chwili można już zakładać piżamę, bo stosuję go tylko na noc
  • lubię jak dba o moją skórę-jest miła w dotyku, nawilżona i elastyczna
  • skóra wydaje się bardziej zbita i jędrna
  • ma przyjemny zapach

Na pochwałę zasługuje też węglowy glinkowy peeling + maska z Perfecty. Normalnie kosztuje około 20 złotych, ale ja kupiłam go za 10, podczas promocji w Rossmannie na pielęgnację twarzy. Do wyboru są 4 warianty.

  • podoba mi się połączenie maski i peelingu w jednym produkcie-najpierw trzymamy produkt na twarzy, a po wyschnięciu pocieramy i peelingujemy
  • świetnie wygładza i matowi cerę
  • nie powoduje ściągnięcia skóry
  • drobinki peelingujące delikatnie oczyszczają przez co pory są mniej widoczne
  • cera jest oczyszczona i gotowa na przyjęcie jakiegoś treściwego serum lub kremu


A jakie są Wasze ostatnie hity i kity? Znacie te przedstawione w poście?

Masełko do ust Isana-konkurencja dla tego z Nivea?

Isanę znam i lubię, dlatego wypatruję nowości, które są wprowadzane na polski rynek. Na poprzedniej promocji w Rossmannie na kolorówkę kupiłam więc dwa masełka do ust - o zapachu karmelu, a drugie owoców leśnych. Karmelowe rozdałam, a owoce zostawiłam sobie. Jak się sprawdziło? Czy różni się od tego z Nivea, bo nie da się ukryć, że było nim "inspirowane", chociaż Nivea ma o wiele wersji do wyboru.
Jego cena regularna to 6,99 zł, więc na promocji zapłaciłam za nie około 3. Na pierwszym miejscu w składzie ma olejek rycynowy, olejek z nasion słonecznika i jako ostatni olej jojoba. Zapakowane jest w kartonik, a samo masełko jest w blaszanym pudełeczku, tak samo jak to z Nivea.
Pachnie rzeczywiście owocami leśnymi, ale smaku żadnego nie ma. Gdy jest nowe trochę trudno je wydobyć z opakowania, ale potem jakby mięknie i nakładanie jest bezproblemowe. Wyglądem przypomina wazelinę, ale nie jest aż takie przezroczyste. Trzeba je oczywiście nabierać palcami, co nie jest zbyt higieniczne i wielu osobom może przeszkadzać. Ja osobiście też wolę produkty pielęgnacyjne do ust w sztyfcie, ale i tych w pudełeczku nie odrzucam.
Jak działa?
Nałożone na usta nadaje delikatny różowawy połysk, ja często używam go zamiast szminki, bo ten blask mi się podoba, nie jest nachalny. Usta się nie kleją
Co do działania pielęgnacyjnego-pielęgnuje bardzo krótkotrwale tj. wtedy gdy się na nich znajduje usta wydają się nawilżone, miękkie i pozbawione suchych skórek. Działania długofalowego nie zauważyłam, więc dla spierzchniętych ust na pewno będzie za słaby. Moje nie są wymagające, a i tak nie jestem z niego zadowolna. Nakładany na noc grubszą warstwą nie nawilża ich, ani nie odżywia. Bardziej natłuszcza niż nawilża, więc działa jak typowa wazelina, z tym że nie jest oparty na parafinie. 
Moim zdaniem spełnia bardziej funkcję ochronną np. przed wiatrem niż pielęgnacyjną i nawet obecność olejków tutaj nie pomogła.
 Podsumowując:
Nie kupię go ponownie, bo jest za słabe na nadchodzący okres jesienno-zimowy. Nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia, ale pamiętam że i tym z Nivea nie byłam zachwycona, a jest trochę droższe.

Znacie? Lubicie produkty do ust w takiej formie?

Coś do pielęgnacji skóry głowy

 Kiedy kilka miesięcy temu czytałam pozytywne recenzje serum oczyszczającego do skóry głowy z Bionigree zazdrościłam dziewczynom, że miały okazję je używać, aż i na mnie przyszła kolej, gdy otrzymałam propozycję przetestowania tego produktu. Czy moja opinia też będzie pozytywna?
O tym, że o skórę głowy trzeba dbać tak samo jak i o włosy wie chyba już każdy. Do tej pory używałam peelingów (domowych lub gotowych), ale denerwowały mnie drobinki, które ciężko było wypłukać z długich włosów. 
Tu mamy płynne serum wlane do szklanej buteleczki z pipetą i dodatkowo zapakowane w pudełko.
Producent zaleca użycie zawartości tylko dwóch pipet, ale dla mnie to zdecydowanie za mało. 
Ja dzielę włosy przedziałkami i na każdy używam jednej pipety, potem wykonuję krótki masaż.
Używam 2-3 razy w tygodniu, najczęściej na całą noc, ale zdarza się też na 1-2 godziny przed myciem.

Podczas aplikacji odczuwalne jest mrowienie i schłodzenie skóry głowy. Pachnie jak amol, albo inny tego typu ziołowy kosmetyk. Trzeba uważać, żeby produkt nie dostał nam się do oka, bo wtedy bardzo piecze i pozbyć się tego jest trudno.
Serum dedykowane jest dla osób z łupieżem i łuszczycą. Moim jedynym problemem skóry głowy jest szybkie przetłuszczanie. Zauważyłam przy jego regularnym stosowaniu:

  • uniesienie włosów u nasady
  • przedłużenie świeżości włosów
  • niesamowitą świeżość i czystość skóry głowy, która wydaje się idealnie przygotowana na przyjęcie wcierek, zwiększając ich wchłanianie

Ma pojemność 100 ml i trzeba je zużyć w przeciągu 4 miesięcy od otwarcia, więc warto używać z kimś na spółkę, żeby nie wyrzucać.

Podsumowując:
Jestem z tego serum bardzo zadowolona-podoba mi się jego formuła, która działa tak jak peeling, ale jest dużo łatwiejsza w aplikacji. 
Firma Bionigree oprócz ww. serum wyprodukowała też to pobudzające włosy do wzrostu i mam nadzieję, że kiedyś dane będzie mi je wypróbować i napisać równie pozytywną recenzję.

Znacie? Jak dbacie o skórę głowy?

Wishlista jesienna-kosmetyki i akcesoria kosmetyczne

Jutro już pierwszy dzień astronomicznej jesieni. Jak zwykle na tą porę roku mam pewne plany zakupowe, które mam nadzieję uda mi się zrealizować. Nie jest tego wiele, więc szanse na powodzenie są spore. Na poniższej liście znajduje się kilka kosmetyków i akcesoriów, które mają mi umilić nadchodzące dłuższe wieczory i deszczowe dni.
  • zestaw pędzli-to coś co znajdowało się na mojej świątecznej liście życzeń. Nikt jednak nie czytał w moich myślach i takiego prezentu mi nie sprawił, więc muszę sobie radzić sama. Nie zależy mi na jakiejś konkretnej marce, bo i nie chcę wydawać na nie kilkaset złotych. Z moimi umiejętnościami makijażowymi poradzi sobie nawet zwykły zestaw no name z Allegro. Zależy mi, żeby w tym zestawie był pędzel do podkładu i korektora.
  • podkład l'Oreal True Match-tyle razy miałam go zamiar kupić na promocji w Rossmannie, a jakoś nigdy nie wyszło, bo zawsze stawiałam na ilość produktów, a nie na jakoś. Na październikowej promocji zamierzam jednak kupić zaledwie kilka, ale droższych kosmetyków, w tym właśnie ten podkład. Podobno najjaśniejszy odcień jest idealny dla bladolicych, czyli mnie:)
  • olej Anwen-wg testu, który rozwiązałam na stronie sklepu Ani wychodzi, że mam porowatość średnią, a dla takiej nadaje się olej o zapachu mango, w skład którego wchodzi olejek migdałowy, śliwkowy i kameliowy. Właściwie to już go nawet zamówiłam:)
  • szczotka do masażu-jesień to dobra pora na zadbanie o ciało, więc zamierzam zabrać się za szczotkowanie na sucho. Do tego balsamy antycellulitowe, owijanie się folią i mam nadzieję, że za parę miesięcy będę mogła dostrzec efekty.
  • szczotka do prostowania włosów-mniejsze zło niż prostownica i dające (podobno) bardziej naturalny efekt, więc coś dla moich niby falowanych i wiecznie puszących się włosów brzmi idealnie.
  • serum do twarzy-nie jakieś konkretne, ale skłaniam się raczej ku tym z Bielendy. Jesień to dobra pora na używanie bardziej treściwych produktów, więc 2-3 razy w tygodniu będę nakładać właśnie jakieś serum.
Lista jest skromna, więc szansa na realizację jest spora. A Wy jak chcecie umilić sobie jesień?


Czym się maluję na co dzień?

 U większości z nas makijaż dzienny różni się od tego stosowanego na wieczór. Mam podobnie-na wyjście wieczorne używam cieni do powiek, mocniej kredką podkreślam oko, a całość spryskuję fixerem. Na dzień jednak mój makijaż jest bardziej minimalistyczny, chociaż wydawać by się mogło, że kosmetyków jest sporo. Czego konkretnie używam na co dzień do malowania?
Twarz
 Mam cerę niewymagającą-nie ma na niej ani żadnych wyprysków, ani przebarwień, dlatego zazwyczaj używam rozświetlających podkładów, bo lubię efekt wypoczętej skóry jaki dają, dlatego też aktualnie nakładam fluid Perfect Tone od Lirene. Wyglądam w nim na wyspaną (choć od 3 miesięcy permanentnie nie jestem)i zdrowszą. Dodatkowo co dziwne najjaśniejszy odcień idealnie pasuje do mojej bladej cery, co nie jest takie oczywiste wśród drogeryjnych podkładów. Czasami sięgam po kamuflaż z Wibo - tylko wtedy jak chcę wyrównać koloryt powieki i ukryć drobne zaczerwienienia w okolicach nosa. Zawsze podkład przypudrowuję. Teraz mam ryżowy puder White Chocolate z Lovely, ale choć ma fajne opakowanie i słodko pachnie, to jednak trwałością nie grzeszy. Używałam go z różnymi podkładami i niestety cera zaczyna się świecić po 2-3 godzinach. Policzki dodatkowo podkreślam bronzerem Baked Mix z Wibo, a czasami najjaśniejszy kolor w tej paletce sluży mi jako cień do powiek:)

Oczy

Cieni używam sporadycznie, bo zazwyczaj nie mam czasu na ich blendowanie. Najczęściej więc maluję przydymioną kreskę przy linii rzęs za pomocą Brow Satin z Maybelline (stroną z gąbeczką). To niby produkt do brwi, ale mi w pierwotnej funkcji się nie sprawdził, za to do kreski jest świetny. Na rzęsy nakładam serum 8w1 z Eveline, które świetnie podbija efekt długich i rozdzielonych rzęs jaki osiągam maskarą Lash Sensational. Do brwi mam wosk w kredce z Bell.

Usta

Czasami traktuję je jedynie pomadką ochronną. Aktualnie używam masełka z Isany i niedługo pojawi się jego recenzja. Gdy mam ochotę na kolor to wybieram raczej stonowane kolory-albo brudny róż, jak w przypadku konturówki Perfect Line nr 1 z Lovely albo ciemniejszy róż, wpadający w fuksję jak np. ten nr 04 pomadki 2w1 z Hean. Mam jeszcze tą kredkę o nr 03 i ten odcień niestety mi nie pasuje.

Tyle. Chyba nie ma tego aż tak dużo, co? Zazwyczaj mam na makijaż jakieś 5-7 minut, więc muszę się śpieszyć i w miarę możliwości używać kosmetyków wielozadaniowych.

A jak wygląda Wasz codzienny make-up?

Najciekawsze nowości i zapowiedzi w Rossmannie

Już jakiś czas temu opublikowałam podobny post. Część kosmetyków kupiłam i jestem w fazie używania. Dzisiaj zapraszam na kolejną dawkę nowości, które będą do kupienia w październiku lub listopadzie w Rossmannie, a które najbardziej mnie zainteresowały. Zapowiedzi podzieliłam na kategorie, żeby było bardziej czytelnie.

WŁOSY:

  • Biovax, odżywka w piance-w wielu wariantach, które pokrywają się z tymi w oleo-kremach i szamponach w tubie, m.in. Caviar i Diamond.
  • Bioelixire, olejek z czarnuszki-podejrzewam, że to będzie typowo silikonowe serum na końcówki z niewielką domieszką ww. olejku, ale i tak zapowiada się ciekawie.
  • Dermiss, pre-maska-maska do nakładania na skórę głowy przed myciem, coś na wzór tej z Elseve z glinką. Z tej serii będzie jeszcze m.in. odżywka w piance i micelarny szampon.
  • OH! My sexy hair, szampony do włosów-jak do tej pory do kupienia były tylko maski w ogromnych pojemnościach za niewielką cenę, tym razem mamy 3 rodzaje szamponów. Jak na razie ten super rewitalizujący zdobył najwięcej gwiazdek w Klubie Rossmann.
  • Biovax, Limited Collection-limitowana kolekcja masek do włosów o poj.250 ml m.in. z Japońską wiśnią i mlekiem migdałowym.
TWARZ:

  • Bielenda, płyn micelarny Zielona herbata. Bielenda wprowadza tą serię i rozszerza różaną m.in. o micel.
  • Perfecta, glinkowa pasta do mycia twarzy
  • Garnier, Botanical Cleanser, miodowy żel przywracający komfort.
  • Bielenda, Carbo Detox Biały Węgiel, pasta-detox do mycia twarzy-była czarna wersja to teraz będzie biała.
  • Garnier, Botanical Cleanser, tonik z wodą różaną. To nowa seria Garniera, która będzie zawierać jeszcze mleczko i krem.

MAKIJAŻ:

  • Lovely, K-lips-pojawią się dwa nowe odcienie. Ja mam Lovely Lips i jestem bardzo zadowolona.
  • Wibo, Ultra Matte, matowa pomadka z formułą długotrwałą. Ciekawe czym będą się różniły od Million Dollar Lips?
  • Eveline, Full HD, kremowy róż do policzków w sztyfcie.
  • Wibo, Fixing Spray, utrwalacz do makijażu.
  • Lovely, Duo Ombre, pomadka do ust do makijażu ombre.
  • Lovely, Mousse Matte, matowa pomadka do ust z długotrwałą formułą.
INNE:
  • Le Petit Marseillais, delikatny dezodorant pielęgnujący-kilka wersji do wyboru.
  • Isana, pianka pod prysznic-dwa warianty. Pokochałam piankę od Nivea, a ta zapewne będzie sporo tańsza, więc jak nie spróbować?
  • EOS, nawilżający balsam do rąk. Trochę mała pojemność, bo tylko 44 ml.
  • Lirene, lipidowy krem do rąk z biotyną. Krem do rąk z pompką zawsze w cenie, no i pojemność 180 ml.
  • Eveline, Revitaplex, ultraskoncentrowana odżywka do rąk i paznokci w balsamie.
Zainteresowały Was te nowości? Czy macie na razie dość Rossmanna z powodu ciągłych promocji?

 Ja w każdej kategorii mam swój "must have".

Moje propozycje zakupów/Promocja 2+2 w Rossmannie od 9.09 na żele pod prysznic, dezodoranty, higienę jamy ustnej

Cześć!
Jak wiadomo, Rossmann jutro startuje z nową promocją dla posiadaczy aplikacji ich Klubu (wiem, że to powoli staje się nudne). Ta promocja wydaje mi się najmniej atrakcyjna z dotychczasowych-nie dość, że jest to 2+2 (kupujemy 4 produkty, z tym, że płacimy tylko za 2 najdroższe, a pozostałe 2 dostajemy gratis) to jeszcze dotyczy asortymentu mało ciekawego dla typowej kosmetykoholiczki tj. obejmuje żele pod prysznic, antyperspiranty i produkty do higieny jamy ustnej.
Ja jeszcze nie wiem czy na zakupy się wybiorę, ale przezornie przygotowałam listę zakupów, więc w razie czego wiem czego mam (mniej więcej szukać).
Podczas takiej promocji najbardziej opłaca się kupować produkty zbliżone cenowo, więc poniżej 3 przykładowe warianty:
NAJTANIEJ (5-10 ZŁOTYCH)

  • Isana, olejek pod prysznic z pantenolem i wit.E-jak pewnie u większości z Was, tak i u mnie sprawdzał się świetnie do mycia pędzli.
  • Wellness & Beauty, olejek pod prysznic, olejek migdałowy i ekstrakt z bambusa. 
  • Venus Nature, nawilżający żel pod prysznic.
  • Ziaja, Bloker.
  • Barwa, 100% Natury, hipoalergiczny żel do skóry wrażliwej.
  • Lirene, żel z olejkiem arganowym i marula.
DROŻEJ (10-20 ZŁOTYCH)

  • Meridol, płyn do płukania jamy ustnej, ochrona dziąseł.
  • AA, Alu Free-dezodorant bez soli aluminium.
  • O'Herbal, tonizujący żel pod prysznic z różą damasceńską.
  • CD, lilia wodna, roll on-za 10,99 zł, do kupienia też w atomizerze za 15,99 zł.
  • ProSkin Laboratory, żel pod prysznic Mandarin-Mango/Aloe 
  • Nivea, jedwabisty mus do ciała o zapachu cytryny i moringi
NAJDROŻEJ (20-30 ZŁOTYCH)
  • Barnanger, Midsommar Glow, nawilżający żel pod prysznic i do kąpieli o poj.400 ml.
  • Petal Fresh, relaksujący żel pod prysznic o zapachu lawendy-poj. 355 ml.
  • Naturaverde, Bio, ekologiczny żel pod prysznic, listki drzewa oliwnego i chabry-poj.250 ml.
  • Perfecta, antyperspirant w sztyfcie, Floral Soap.
  • Activblock, antyperspirant do skóry normalnej-dostępna też wersja dla wrażliwców.
  • Dove, antyperspirant w kremie, original clean.

Te produkty wydały mi się najbardziej interesujące w Rossmannie. Niektóre z nich to pewniaki, a niektóre nowości, na które warto zwrócić uwagę.

Wybieracie się na tę promocję?

3 x TAK: kosmetyki Ziaja

Nie sądziłam, że kiedyś taki post z kosmetykami Ziaja powstanie. Uzbierało mi się sporo bubli wszak polskiej marki m.in. szampon, po którym bardzo swędziała mnie głowa, balsam kokosowy do ust naszpikowany parafiną i podrażniający usta i mleczko ogórkowe do demakijażu.
Ostatnio jednak miałam farta i trafiłam na 3 produkty tej firmy, które mi naprawdę pasowały, więc uznałam że warto o nich napisać.
Pierwszym z nich jest tonik z kwasem hialuronowym z serii Jagody Acai. To chyba mój pierwszy tonik z atomizerem i można go rozpylić bezpośrednio na twarz albo na wacik i dopiero przecierać twarz.
Tonik całkiem nieźle radzi sobie z demakijażem. Nie działam może tak dobrze jak płyn micelarny, ale do pierwszego etapu zmywania makijażu się nadaje. Nie powoduje przy tym ani zaczerwienienia, ani szczypania oczu i skóry twarzy.
Gdy używam go rano, powoduje, że skóra wygląda na wypoczętą i odświeżoną. Jej koloryt wydaje się zdrowszy i bardziej promienny. Twarz jest milsza w dotyku, miękka i nawilżona. 
Nie zapycha, ani nie podrażnia mojej cery, ale mam ją odporną. Nie wiem czy tak samo dobrze sprawdziły się na wrażliwej twarzy.
Do ciała w czasie ciąży używałam reduktora pierwszych różowych rozstępów i rozstępów trwałych. Produkt ma trochę za małą pojemność (100 ml) jak na kosmetyk do ciała, który w ciąży idzie litrami. 
Kosztuje około 8 złotych i kupiłam go online podczas jakiegoś zbiorowego zamówienia.
Ma lekką konsystencję, którą łatwo się rozprowadza i z przyjemnością wykonuje masaż. Skóra jest po nim elastyczna, mięciutka i nawilżona. Mam wrażenie, że moje rozstępy rzeczywiście zbladły, a nowe nie pojawiły się. Czy wyszczupla i zmniejsza cellulit to nie wiem, ale z jego działania na elastyczność skóry i rozstępy jestem naprawdę zadowolona.

Trzeci produkt to pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom. Swego czasu pojawił się w ulubieńcach, więc nie jest zaskoczeniem, że i znajduje się w tym zestawieniu. Działa świetnie, no i kosztuje niewiele, bo około 7 złotych.
Stosowałam ją do peelingu rękoma, jak i używałam wraz ze szczoteczką elektryczną. Zawsze z efektów byłam zadowolona. Peelingujące drobinki są niewielkie, ale działają skutecznie, a przy tym nie podrażniają cery. 
Jako maseczka (pozostawiona na kwadrans) działa ściągająco na skórę.
Skóra jest gładka jakby zdrowsza, oczyszczona i mam wrażenie, że dzięki temu lepiej wchłania wszelakie serum czy krem.


Przy regularnym stosowaniu twarz się mniej świeci, a pory są zwężone. Nie mam problemów z zaskórnikami, więc nie wiem czy na nie działa.
Podsumowując:
W asortymencie każdej firmy, jak widać, można znaleźć zarówno buble jak i kosmetyki warte polecenia. Ziaja jest na szczęście niedrogą polską firmą, więc nawet jak trafi nam się jakiś niewypał, aż tak bardzo to nasz portfel nie boli.

Znacie powyższe kosmetyki? Jakie jeszcze produkty Ziaji możecie polecić?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...